niedziela, 4 sierpnia 2013

Rozdział 2.

- Panie Profesorze? - nieśmiało zagadnęła Kamila, kiedy zbliżyła się do niego na tyle, by mógł ją bez trudu usłyszeć podczas gwarnych rozmów innych studentów. - Moglibyśmy zamienić słowo?

Kilka kroków dalej stał Kuba, jak zwykle rozbawiony, jak zawsze skory do żartów. Robił miny, pokazywał język, puszczał oczka i miał z tego niecodzienną zabawę. Nie mógł usłyszeć wymiany zdań między studentką, a ich wykładowcą, ale nadzwyczajnie dobrze wychodziło mu parodiowanie tej dwójki. Zresztą, robił to tak dobrze, że wokół niego zebrało się paru innych studentów, śmiejąc się do rozpuku.

Profesor Mikusiński w jednej chwili zajęty wypełnianiem, nieznanego pochodzenia, dokumentów podniósł wzrok na Kamilę, po czym uśmiechnął się, jak gdyby była stałą bywalczynią jego wykładów, co - nie dało się ukryć - mijało się szerokim łukiem z prawdą.
- Ach, Panna... Kumejko? - zapytał, zerkając na kartkę leżącą niedaleko. - Poczułem się mile zaskoczony, że mnie Pani dzisiaj odwiedziła.
- Starałam się.
- Nawet z trzydziestominutowym opóźnieniem to i tak zaszczyt. - uśmiechnął się. - Chciała coś Pani ode mnie, tak?
- Ekhmm...
- Ależ proszę się nie wstydzić. - wtrącił profesor podczas chwili nieznośnej ciszy - Jadłem już śniadanie, a słodkości nie jadam, przeszedłem na dietę.
- Ja wszystko pozaliczam!
Profesor (umyślnie czy nie) zbił ją z tropu, a ona nie potrafiła powiedzieć nic sensownego. Chwilę stała na przeciwko jego postawnej sylwetki i przyglądała mu się ciekawie, a gdy zdała sobie sprawę w jak niezręcznej sytuacji się postawiła, pociągając za sobą Kubę, pobiegła do wyjścia jednocześnie rzucając szybkie do widzenia.

Siedząc na ławce przed głównym wejściem do Instytutu Stosunków Międzynarodowych, Kuba przegryzał ziarenka słonecznika, a Kamila zastanawiała się, jak wyplątać się z nieco kłopotliwej wymiany zdań. Chłopak podsunął jej pod nos siatkę z ziarnami.
- Po tym się dobrze myśli, mała. - rozgryzł kolejne z wprawą profesjonalisty i dodał. - Poleciałaś na Mikusińskiego.
Kamila jeszcze przez chwilę była pogrążona we własnych myślach, więc ostatnie zdanie wypowiedział jeszcze raz tylko głośniej.
- Nie wiem czy wiesz, ale jeszcze mnie tak nie odmóżdżyło, żeby jeść słoneczniki w listopadzie i zadurzać się w wykładowcach. Chodź, zimno.

3 komentarze:

  1. Vel Nana, Nanuś, Krokodylek z Nilu, Koliberek...A nie, to ty Koliberkiem byłaś^^
    I teraz mam dylemat. Wkurzyć się i cię zjechać, czy zachwycać i cię pochwalić...
    Pójdę na kompromis i będzie to i toXD
    Pisałam, że jesteś chodzącą wredotą? Tak? Więc nie będę się powtarzać^^ Mnie nie powiedzieć od razu, że bloga stworzyłaś, że piszesz, żyjesz, oddychasz i nie zeżarło cię jakieś paskudzctwo! Wstydź się! Padnij ofiarą wielkiego zawstydzenia! *:D*
    .
    .
    .
    A teraz druga część. Ta milsza, tak mi się wydaje...
    Czytając twoje opowiadanie od razu mi się napisało przed oczami "śmiechowo". Nie, nawet nie marzę, że to zrozumiesz:D A więc tłumaczę. Otóż od paru miesięcy szukam czegoś, co by mi humor poprawiło, oderwało od rzeczywistości *tej szarej, zbrukanej, niemiłej...*. Już trzy razy "Zawód Wiedżma" czytałam, by się pośmiać i na skraju deprechy nie stanąć. Nawet mi moja Ada taka jakaś poważna wychodziła, zero wredoty u niej nie było! Szaleństwo!
    A tutaj mam wszystko: ironię, wredotę, sarkazm, drwinę...Ach, jak ja kocham te słowa^^ W połączeniu z udaną bohaterką i fabułą, to miód na moje serce i psychikę:)
    Uratowałaś moje szare komórki, które już umierały z tych nudów, a te, co zostały to już walizki pakowały, żeby się wynieśćXD
    Informuj mnie słońce, gdziekolwiek: gg, sms, blog. Wszędzie zobaczę i przeczytam.

    Ps. Kamila byłaby idealną towarzyszką AdyXD


    OdpowiedzUsuń
  2. A ja jak zwykle zachwycam się postaciami męskimi. Kuba, Kuba, Kuba! Kuba razy drei i ile tylko się jeszcze da. Ta postać mistrzowsko oddziałuje na moją wyobraźnię. Mało jest bohaterów, którzy nawet bez opisu wyglądu jakoś wyraźnie malują się w mojej głowie, a on robi im na przekór. I, do cholery, w końcu porządnie widzę bohatera literackiego! :D Jak dla mnie bomba. Poza tym pan profesor. Błyskotliwa wypowiedź i chociaż krótka, to sprawiająca, że uśmiech sam się pojawia na twarzy. Są tylko dwa minusy. Eins: rozdziały stanowczo ZA KRÓTKIE! Zwei: Kuba lubi słoneczniki, ja lubię słoneczniki, alecżadnego nie widzę na horyzoncie. I co ja teraz pocznę, skoro takiego mam smaka? XD

    OdpowiedzUsuń
  3. 26 year old Programmer III Isabella Matessian, hailing from Brossard enjoys watching movies like I Am Love (Io sono l'amore) and Poi. Took a trip to Medina of Fez and drives a Duesenberg Model SJ Convertible Coupe. mozesz szukac tutaj

    OdpowiedzUsuń